Przemyślenia o schyłku kultury masowej w jej szczytowym przejawie - internetowej grafomanii. Przyczynek do odnowy moralnej w duchu mysli chrześcijańskiej ze szczególnym odniesieniem do Osoby i Nauki Jana Pawła II
Blog > Komentarze do wpisu
Mordercy Słowa

Akcent padający na Prawdę, na autentyczność postawy Człowieka spełniającego swą godność i powołanie, ujawniający się w Nowym Przymierzu i w Samej Osobie Jezusa Chrystusa, jest szczególnie czytelny w roli Słowa, przypisanej mu w Chrześcijaństwie. Juz sama skala znaczeń Słowa - od Słowa Wcielonego, po słowa ostatecznej obietnicy Królestwa Bożego - dają obraz miary wartości zawartej w paradygmacie narzędzia komunikacji między Bogiem a człowiekiem. W praktyce chrześcijanina uwidacznia sie dodatkowy aspekt Słowa - jest to miara autentyczności deklarowanych postaw. Tylko słowa zawierające autentyczne odwzorowanie przeżyć, pragnień, dążeń, są warte uwagi, zatrzymania się nad nimi. Wszelki fałsz, manipulacja, kłamstwo, choćby nie wiadomo jak retorycznie rozbudowane i upiększone nie trwają w świadomości autentycznego człowieczeństwa nawet kilku sekund. Z premedytacją wypowiadane słowa zaprzeczające Prawdzie oskarżają na wieki, bez względu na doraźny skutek, który chwilowo może nawet zwalniać z odpowiedzialności za popełnione czyny w wymiarze społecznym. W tym wymiarze Słowo jest jednoznacznym nośnikiem Prawdy i choć pozornie wydaje się bardzo słabe w perspektywie eschatologicznej dowodzi swego wiecznego rodowodu. Ostatecznie Słowo pada jako ocena Człowieka i tylko horyzont Prawdy może zweryfikować jego trafność, a więc wieczną wagę lub błahość wobec ziastniałych faktów. Największa obelga nie dotyka w kłamstwie, największa afirmacja nie przekonuje wobec zaistniałej hańby. Wyznawca Chrystusa to miłośnik Słowa - zarania wszelkiego Dobra. To obrońca Słowa w sytuacji, kiedy jest nadużywane, kiedy jest wyszadzane i obrażane w wulgaryzmach, cynizmie, w egoistycznym kłamstwie. Ta obrona nie jest obroną siebie, Słowo jak w spomniano nie ma mocy sprawczej, ale jest to obrona formuły, która tylko w stanie czystym może stać się ostatecznie komunikatywna. 

wtorek, 26 lutego 2008, vanitas_vanitatum
Komentarze
2008/03/12 20:48:51
próba wejscia :)
-
2008/03/12 20:58:37
Tylko czemu to słowo tak koturnowym językiem przekazywane? Chrystus przemawiał prosciej, nawet kolokwialnie do prostego człowieka. A poza tym taka forma kazania zniechęca,nawet jesli tresc wydaje sie zmierzac do sensu. A moze Autor (ka) sam nie przyswoił-oswoił tego, o czym naucza? Prosze sie nie obrazać, ale takie pytania moga sie narzucać, kiedy czyta sie o Slowie w takiej wyzutej z indywidualnosci, beznamietnej formie.
-
2008/03/14 10:35:29
Oto skonfrontowal Pan (-i) to co napisalem z Wielka Madroscia, z Wielkim Medrcem, z Absolutem Wiedzy i Interpretacji. Prawda o Slowie Wcielonym, Jezusie Chrystusie, z cala swoja prostota i zlozonoscia, jakby troche zbladla. W obliczu tak niebywalego olsnienia za Panska sprawa, moge tylko stanac w pokorze i oniemiec. Zaprawde, z Wielkim Szacunkiem
-
2008/03/14 22:29:39
Że co?
-
2008/03/17 08:18:40
proba wejscia
-
2008/03/17 08:27:17
Niczego nie konfrontowałam, nie powiem, jestem wojownicza, jak trzeba, ale akurat w powyzszym moim wpisie nie było intencji konfrontacyjnych. Chciałam jedynie powiedzieć, ze aby słowo stało sie ciałem musi bardziej "ludzkie" byc. Jesli sie Pan od razu obraza, to rzeczywiście tylko kazania Panu prawić i dla kogo to wszystko Pan wtedy pisze ? Dla grupki panskich wyznawcow? Którzy muszą bezkrytycznie przyjmowac i nie dyskutowac. I ta ironia w słowach kaznodziei pod moim adresem, doprawdy ksiądz Twardowski by mnie tak nie potraktował. Mnie nie przykro, napatrzyłam sie na koscielna hipokryzje od dziecka, szkoda tego Jezusa, którego tak na codzien swoja "madroscią" mordujecie.
-
2008/03/17 10:53:26
Trudno nawiazac dialog, a jak mniemam, taka intencja Pani przyswiecala, kiedy obok deklaracji uzgodnienia pewnych spraw, pojawia sie u inicjatora dialogu taka masa sprzecznosci. Przede wszystkim tryb pierwszego wpisu jest krytyczny, wrecz pouczajacy, a przeciez moj wpis, ten i wszystkie inne, nie sa obarczone jakakolwiek presja skierowana do odbiorcy. Ma Pani inne zdanie, tym lepiej dla ubogacania relacji czlowieka do prawdy o Zmartwychwstalym. Ale jesli pojawia sie u Pani jakis wymiar racji nadrzednej, przesadzajacej o czyichs bledach i falszu, to trudno oprzec sie wrazeniu, ze czerpie Pani z wlasnej wiedzy, ktorej zreszta zrodla Pani nie ujawnia, jakies kompletnie nieuzasadnione poczucie wyzszosci. Wszak pouczenie kogos, kto nie oczekiwal jakiejkolwiek reakcji osobistej jest wyrazem dosc jednoznacznego, delikatnie mowiac, odwaznego stosunku do autora. Widac jest Pani dana jakas obiektywna interpretacja Chrystusa jako Slowa, i w ogole slow Chrystusa. Moje wnioski aspirowaly do jakiejs logiki i absolutnie nie mialy na celu dotkniecia Pani. Zreszta w koncu z Pani slow nie wiadomo, czy uwaza Pani Wcielenie Slowa za juz dokonane, czy wciaz Pani na to oczekuje. W tej sutuacji dosc jasno wyrazona pogarda dla "grupki wyznawcow" elementarnych zasad operowania wlasniwym znaczeniem tym bardziej Pania pograza.