|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Olbrzymy i karły
W przeddzień trzeciej rocznicy śmierci Jana Pawła II Wielkiego, jest niemal pewne że kolejnego polskiego Świętego, trzeba znów mowić i przypominać o formacie samej Pastaci jak i nauczania Karola Wojtyły. Rysem wielkości osobowości Papieża z Polski była bez wątpienia spójność wiary, przekonań i czynów, stanowiąca o nadzwyczajnym oddziaływaniu na rzesze ludzi. Tak błyszczy tylko Prawda w najczystszym wydaniu i to w tej Prawdzie zagubieni odnajdywali swoje oparcie. Przyciągał ich nie koniunkturalizm, obserwowany w coraz większej ilości w otaczającym świecie, nie konsumpcjonizm ukierunkowany przez wygodę i brak odpowiedzialności na maksymalizowanie przyjemnosci, ale determinacja w kroczeniu drogą bezkompromisowego Dobra, pojmowanego w sposób holistyczny, całościowy. Niezrozumienie monolitycznego wymiaru Osoby Wojtyły w zakresie aksjologii, próba izolowania zagadnień wyrywanych z kontekstu pełnej wizji Czlowieka i jego relacji do Boga - Najwyższego Dobra, musiała stanowić przeszkodę nie do pokonania w miarodajnej ocenie Ojca Świętego. Krytyka nieprzejednanej postawy w kwestii antykoncepcji, aborcji, eutanazji, kapłaństwa kobiet, celibatu księży, praw homoseksualistów wreszcie, była i jest oparta właśnie na wycinkowym ujęciu odnośnej problematyki. Tymczasem Karol Wojtyła raz wkroczywszy na drogę etycznej spójności, za co można uznać słynne dzieło "Miłość i odpowiedzialność", nigdy z tej drogi już nie zszedł. Osobowe ujęcie ralcji między ludźmi musi wykluczać wykorzystywanie siebie nawzajem do sprawiania przyjemności. Musi wykluczać uśmiercanie życia dla własnej wygody. Musi wreszcie wskazywać odniesienie do niedoścignionego wzoru Boga - Człowieka w Jezusie Chrystusie. To odniesienie wskazuje na ostateczne możliwości Człowieka sumienia, Człowieka wiary, Człowieka nadziei i Człowieka miłości. Taki Człowiek zna swoją tożsamość, ma ugruntowane poczucie wspólnotowej więzi, czerpie siłę z tradycji i kultury swego Narodu. Pełni swoją misję na przekór szyderstwom możnych tego świata, na przekór bezideowym cynikom i nihilistom podobnym do tych spod Krzyża, co to drwili nawet w obliczu tak ogromnego bestialstwa. Jakże groteskowo wygląda dziś zatem lament środowisk libertyńskich i liberalnych nad utratą autorytetu w Osobie Jana Pawła II, kiedy skonfrontować go z tak jaskrawym koniunkturalizmem obyczajowym, politycznym i ekonomicznym. Z hańbą głoszenia przyjemności za wszelką cenę, władzy za wszelką cenę, bogactwa za wszelką cenę, łącznie z opluwaniem kogo popadnie i uraganiem wywiedzionym od podłego sformułowania człowieka mieniącego się dziś jedną z najważniejszych osób w panstwie. Który dla zdobycia władzy wziął nawet ślub kościelny tuż przed wyborami. Paradoksalnie, na tle takich ludzi tym bardziej błyszczy bezkompromisowść Papieża - Polaka. wtorek, 01 kwietnia 2008, vanitas_vanitatum
|